sobota, 1 grudnia 2018

Nowa choroba weneryczna mycoplasma genitalium

Mycoplasma genitalium - nowa choroba weneryczna 


Przez światowe media od 2014 roku przewija się fala doniesień o "nowej" bakterii przenoszonej podczas stosunków seksualnych. Zakażonymi mogą być już co setna czy co setny z tych, którzy uprawiają seks a od tego czasu w sumie nawet co 50-ta osoba. "Nowa choroba zakaźna", "Nosicielem co setny człowiek na Ziemi". "Nie ma prawie żadnych sygnałów ostrzegawczych". To tytuły z czołówek zagranicznych portali naukowych i medycznych, a jak wiadomo bardzo trudno oszacować ilość zakażeń przebiegających z początku bezobjawowo. 

Mycoplasma genitalium - bakteria weneryczna

Najwięcej miejsca poświęcono Mycoplasma genitalium na Wyspach Brytyjskich. Bo to sytuację w Anglii opisuje praca opublikowana w 2015 roku w "International Journal of Epidemiology". Inny powód to ten, że całkiem niedawno, bo we wrześniu 2015 roku, przez Wyspy przetoczyła się lekka fala paniki spowodowana wykryciem u kilkunastu mieszkańców Anglii Północnej "superrzeżączki", czyli dwoinki rzeżączki opornej na stosowane dziś antybiotyki. Obawy związane z ewentualnym rozprzestrzenieniem się epidemii bardzo podniosły poziom zainteresowania chorobami przenoszonymi drogą płciową, tym bardziej, że coraz więcej pojawia się chorób lekoopornych, w tym szczególnie antybiotykoopornych, nie poddających się procedurom leczniczym. 

Bakteria trochę nowa, a trochę stara 


We wspomnianej brytyjskiej pracy zespół kierowany przez dr Pam Sonnenberg przeanalizował wyniki badań wykonanych u 4,5 tysiąca Brytyjczyków. Okazało się, że na 2015 rok co setna osoba w wieku 16-44 lat (a więc 1 procent tej populacji) była zakażona bakterią z gatunku Mycoplasma genitalium. To więcej niż odsetek osób zakażonych rzeżączką, o której przecież słyszał nieomal każdy dorosły człowiek. - Najbardziej na zakażenie naraża większa liczba partnerów seksualnych, w tym przypadku czterech lub więcej w roku poprzedzającym badanie. W podobnym stopniu na infekcję narażone są osoby niestosujące - szczególnie przy przypadkowym seksie i z nowym partnerem czy partnerką - prezerwatyw - wyjaśniał dr Nigel Field, współautor badania. Jak widać, choroby weneryczne, to ciągle głównie skutek rozwiązłości seksualnej o zdrady małżeńskiej, tak jak w dawnych czasach. Przykazania o wierności i zalecenia dla monogamii mają sens, okazuje się, że bardziej prozdrowotny niźli religijny. 

piątek, 23 listopada 2018

Stanisława Lewicka uzdrowicielka z Bieszczad

Szeptucha leczy ogniem i modlitwą pełną żywej wiary 


UZDROWICIELKA Z PODKARPACIA

Stanisława Lewicka (84 l.) z Bieszczad, z Bojkowszczyzny na Podkarpaciu nie ma wątpliwości: dostała niezwykły dar od Boga i musi się nim dzielić. Dlatego ziołami, ogniem i modlitwą uzdrawia ludzi z różnych dolegliwości. W okolicy mówią na nią „szeptucha”. Ona sama woli słowo – uzdrowicielka. Jest tak skuteczna, że współpracę proponował jej nawet szpital! Nie lubi określenia szeptucha, woli znachorka ludzkich serc, bo według niej wszystkie choroby pochodzą ze stresu i zmartwień. 

Stanisława Lewicka z Bieszczad - cudowna uzdrowicielka, znachorka i szeptunka

Szeptucha z Podkarpacia leczy lepiej niż lekarze 


Pani Stanisława ze Średniej Wsi na Podkarpaciu nie skończyła wyższych szkół ani nie czytała naukowych książek. Wszystkiego nauczyła się od swojej mamy, która przed II wojną światową przyjmowała porody oraz uzdrawiała ludzi i zwierzęta. W biednej bieszczadzkiej wsi ona jedna potrafiła pomóc cierpiącym. 

– „Po śmierci mamy to ja zajęłam się wyciąganiem chorób” – opowiada znachorka znana jako szeptucha i wybitna uzdrowicielka. Uważa, że zdrowie można znaleźć na łące. Wystarczy tylko odszukać odpowiednie zioła. Leszczyną goi rany, rumiankiem łagodzi ból zębów czy głowy. Najczęściej stosuje jednak len i pszczeli wosk, który rozgrzewa i przykłada w bolące miejsce, w tym także na bolącą głowę. Jednym z poważnych schorzeń, z których uzdrowicielka wyleczyła setki chorych jest róża – bolesne zmiany skórne. Najwięcej ludzi przyjeżdża do niej właśnie z tym problemem. A pani Stanisława pali włókna lnu i przykłada rozgrzaną tkaninę na czerwone plamy. – „Po kilku zabiegach one zupełnie znikają” – mówi.

To właśnie w tej sprawie zgłosił się do niej szpital w Ustrzykach. Jednak o szczegółach ani znachorka, ani szpital rozmawiać nie chcą - cóż tajemnica lekarska. Pani Stanisława nie uzdrawia dla pieniędzy. – „Dostałam dar, mam obowiązek się nim dzielić” – mówi skromnie. Pani Stanisława za porady nie pobiera opłat, aczkolwiek wiele osób zostawia jakiś skromny datek - na len i zioła, i na zapałki. 

niedziela, 5 sierpnia 2018

Koło Przyjaciół Medycyny Bhaishajya

Witamy w Kole Przyjaciół Medycyny Bhaiszadżja 


Rudra Bhaiszadżja (Bhaishajya) zwraca uwagę, że istnieje uzdrawiająca siła, którą nazywa prądem uzdrawiającym, energią witalną, siłą życia, daiwa praną. W czasie jego wykładów i przekazów, za sprawą witalnego prądu uzdrawiającego następuje tysiące uzdrowień. Od wielu tysięcy lat ludzie spotykają się w miejscowych wspólnotach na całym świecie, aby wspólnie przyjmować tę leczącą siłę i dowiedzieć się więcej o nauce Mistrza Medycyny, Guru Bhaiszadżja.

Napływ prądu uzdrawiającego, mistycznej leczącej bożej siły powoduje, że w ciele dochodzi do procesu oczyszczającego, który może być również bolesny. Choroba zostaje wyparta z ciała, a proces ten Guru Bhaiszadżja nazywa regulacjami lub transfomacjami. Liczne uzdrowienia z narkomanii i uzależnienia alkoholowego świadczą, że również w tej dziedzinie jest możliwa pomoc i uzdrowienie poprzez naukę medycyny energetycznej i duchowej Guru Bhaiszadżja. Poszczególne losy, opisane w relacjach byłych narkomanów, głęboko poruszają serca i umysły terapeutów. Te osoby były cieleśnie i duchowo zrujnowane, a żadna terapia nie była na tyle skuteczna, aby uwolnić ich trwale od wszelkich nałogów czy zniewoleń. 

Rudra Bhaiszadźja - Mistrz Uzdrawiania
Nauka Mistrza Uzdrawiania - Rudra Bhaiszadżja (Bhaishajya) opiera się na wpływie duchowych sił na człowieka. Wpływ tych sił jest o wiele większy, niż uświadamia to sobie większość ludzi. Rudra Bhaiszadżja porównuje człowieka z baterią. W życiu codziennym każdy traci siłę, a mimo to często nie jest w wystarczającej ilości przyjmowana konieczna, nowa energia życia. Jak nie jest w stanie pracować wyładowana bateria, tak samo nie może wykonywać swoich zadań ciało pozbawione siły. Następstwem jest napięcie, stan zdenerwowania, stany strachu i w końcu choroba. Rudra Bhaiszadźja - Guru Medycyny Duchowej tłumaczy, jak każdy człowiek może znowu dotrzeć do nowych energii. W tym przypadku zaufanie i wiara w dobro jest takim samym warunkiem, jak wola osiągnięcia zdrowia. Człowiek jest wszędzie otoczony uzdrawiającymi falami, które powinien tylko w siebie przyjąć, wchłonąć. Rudra Bhaiszadźja twierdzi, że nie ma chorób z których nie można wyleczyć, co potwierdzają sprawdzone medycznie relacje o uzdrowieniach cudownych. 

Uzdrowienia następują szczególnie na drodze duchowej, bioenergetycznej, i dlatego nie są one powiązane z materialnym ciałem Guru Bhaiszadźja. Aby przyjąć w siebie ten uzdrawiający prąd duchowej energii, daiwa prany, człowiek szukający pomocy siedzi z dłońmi otwartymi do góry. Ręce i nogi są skrzyżowane, aby nie przepuszczać przepływu uzdrawiającego prądu do ziemi. Myśli o chorobie i kłopotach przeszkadzają w działaniu prądu, natomiast pomagają myśli o czymś pięknym, jasnym, lekkim, światłym. Kiedy uzdrawiający prąd przepływa przez ciało, wnika w organy, które były obciążone i rozpoczyna tam swoje oczyszczające i uzdrawiające działanie. Przy tym mogą pojawić się pewne bóle i parestezje, które są wskaźnikiem oczyszczania ciała.

wtorek, 3 lipca 2018

Fałszywe leki w aptekach

Fałszywe leki w aptekach i szpitalach. Fałszywe szczepionki. 


Fałszywe leki, podróbki leków, znajdują w polskich aptekach. Ludzie nieświadomie je kupują i zjadają, a urzędy nic z tym nie robią, bo w Polsce brak jest skutecznego nadzoru nad prywatnymi hurtowniami farmaceutycznymi. Podrabiane leki, w najlepszym wypadku, nie przyniosą pożądanych rezultatów, a w najgorszym mogą okazać się śmiertelne dla przyjmujących je pacjentów. 

Nieomal każdego dnia kilka do kilkanaście tysięcy Polaków nieświadomie kupuje w aptekach podrobione lekarstwa - także te na receptę. Jeszcze większy problem jest też z tymi sprzedawanymi przez internet, czy na bazarach, a służby nadzoru farmaceutycznego i bezpieczeństwa państwa wciąż zdają się nie dostrzegać problemu, głównie z powodu niewiedzy, nieuctwa i ignorancji oraz z powodu głupoty ślepego popierania szkodliwego dla ludzkości systemu kapitalistycznego mającego na celu zwiększenie prywatnych zysków a nie dobro i zdrowie pacjentów. 

Fałszowanie medykamentów - fałszywe leki

Według informacji podawanych w Polsce przez prof. Zbigniewa Fijałka, który jest szefem Zespołu ds. Sfałszowanych Leków Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, rocznie na całym świecie ponad 1 mln osób umiera z powodu zażywania sfałszowanych lekarstw, ile ciężko choruje, cierpi, przeżywa szkodliwe skutki uboczne zażywania toksycznych substancji trudno nawet jest ocenić. 

Przykładem podróbki może być szeroko stosowany i skuteczny lek przeciwmalaryczny Artesunate, masowo podrabiany w Azji. Prowadzone w 2005 roku śledztwo wykazało, że podróbki zawierały substancję czynną w niewłaściwej ilości lub wcale jej nie miały. Fałszerze nie zapewniają swoim produktom odpowiedniej jakości. Często zamiast związku działającego dodają substancje toksyczne. Tak było w Bangladeszu w 1995 roku. Do syropów z paracetamolem dodano glikol dietylenowy – zmarło wtedy wiele dzieci. Innym przykładem jest użycie zwykłej wody wodociągowej, zamiast sterylnej, do produkcji leków przeciwnowotworowych i przeciwko AIDS. U osób ze znacznie obniżoną odpornością zmiana ta prowadziła do śmiertelnych zakażeń. Inny przykład to wypełnianie tabletek Zyprexy kwasem acetylosalicylowym, który może wywołać reakcje alergiczne bądź spowodować kłopoty z krzepliwością krwi u pacjentów, a przede wszystkim pozbawiony jest działania przeciwpsychotycznego. 

Ekspert wyjaśnia, że problem fałszywych leków z aptekach nie dotyczy tylko krajów afrykańskich, Rosji, Indii czy Chin, ale tak samo Unii Europejskiej, w tym Polski. Zgodnie z szacunkami analityków rynku leków przynajmniej jedna na sto osób nieświadomie kupuje w aptece podrobione leki, które mogą bardzo zaszkodzić, chociaż dane te dotyczą Zachodniej Europy, a w Polsce zwykle jest gorzej. Również takie na receptę, w tym antybiotyki, czy takie, które ratują życie (np. stosowane w leczeniu nowotworów). 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Homeopatia - miazmy i leczenie homeopatyczne

Homeopatia i doktor Samuel Christian Hahnemann (1755-1843) 


Wiele osób dopytuje czy warto się leczyć metodami homeopatycznymi i czy homeopatia może na cokolwiek pomóc, a przecież z każdą metodą zanim się jej poddamy jako pacjenci warto się zapoznać i spróbować zrozumieć jak i na co działa. Homeopatia to starożytna, z pochodzenia wschodnia, nauka o zdrowiu i sztuka leczenia pacjentów z zastosowaniem rozcieńczonych do ilości śladowej preparatów, zwykle tradycyjnie stosowana łącznie z akupunkturą, krystaloterapią, leczeniem światłem (koloroterapią) oraz bioenergoterapią (nakładaniem rąk). Trzy podstawowe miazmy (skazy) opisane przez Samuela Hahnemanna pasują dokładnie do opisu zaburzeń trzech Dosha w ajurwedzie: Vata, Pitta, Kapha (Kafa), aczkolwiek ajurweda używa także ich kombinacji, co daje razem siedem rodzajów zaburzeń podłoża humoralnego (dosha). 

Medykamenty homeopatyczne

Niemiecki lekarz Samuel Christian Hahnemann (1755-1843) teorię homeopatii tworzył w czasach, kiedy nikt jeszcze nie łączył występowania chorób z istnieniem bakterii czy wirusów i nie było leków takich jak antybiotyki. Nieliczne preparaty, które miały jakąkolwiek skuteczność, były jednocześnie bardzo toksyczne (np. opary rtęci, arszenik, wyciąg z wilczej jagody). Na liście działających leków znajdowała się chinina stosowana w leczeniu malarii. Zaintrygowany nią Hahnemann postanowił wypróbować chininę na własnym organizmie. Po przyjęciu chininy miał atak dreszczy z uczuciem lęku. Ponieważ bardo przypominało mu to objawy malarii (choć nie rozwinął najbardziej charakterystycznego, czyli gorączki), opracował pierwszą zasadę homeopatii: “similia similibus curentur”, czyli: “podobne lecz podobnym”. 

Z biegiem czasu opracowano kolejne zasady homeopatii, a wśród nich tę, która wydaje nam się dziś najbardziej charakterystyczna, czyli powielane wielokrotnie rozcieńczanie roztworu z substancją wywołującą objawy podobne do chorobowych. Rozcieńczanie trwa tak długo, aż w końcu w ostatecznym produkcie nie ma już cząsteczek aktywnej substancji. Jak to możliwe, że taki preparat wciąż może działać zastanawia się wielu uczonych. Tu pojawia się element bioenergetyczny, czyli energiczne potrząsanie (nazywane przez homeopatów succussion), które nadaje uzdrawiającą moc roztworowi, podobnie jak potrząsanie mieszankami ziół czy ciała w masażu wibracyjnym. Homeopaci zakładają, że im mniej środka czynnego w roztworze poddanym dynamizowaniu (rozcieńczanie plus potrząsanie), tym silniej on działa, natomiast pozbywa się skutków ubocznych. 

Do roku 2017 jest prawie 300 randomizowanych, w większości podwójnie zaślepionych badań klinicznych w zakresie dobrej skuteczności leczenia homeopatycznego. Homeopatia dobrze działa zwłaszcza w leczeniu górnych dróg oddechowych u dzieci. Przykładowo, w 2008 roku we Francji odbyły się badania kliniczne w trzech grupach po około 1600 pacjentów. W pierwszej grupie były osoby chorujące na infekcje górnych dróg oddechowych, w drugiej - osoby z depresją, bezsennością, nadpobudliwością i stanami lękowymi, a w trzeciej – cierpiące na bóle mięśniowo-kostne i mięśniowo-szkieletowe, czyli bóle stawów, kręgosłupa i kolan. W badaniach uczestniczyło 800 lekarzy. Wykazano niezbicie, że homeopatia jest skuteczna w leczeniu wymienionych chorób. Stwierdzono, że w depresji, jeśli łączy się terapię homeopatyczną z konwencjonalną, zużycie tradycyjnych leków spada o 70 procent. Badanie było zatwierdzone przez naczelną francuską radę lekarską. 

niedziela, 18 marca 2018

Zmniejszamy ryzyko chorób serca

Jak zmniejszyć ryzyko chorób serca i układu krążenia? 


Ryzyko wielu chorób serca i układu krążenia jest wysokie, a nawet od początku XXI wieku coraz wyższe. Na choroby układu krążenia i serca, w tym na zawał serca oraz udar mózgu, umiera na świecie prawie 18 milionów ludzi rocznie, a jest to trzecia przyczyna niepotrzebnej przedwczesnej śmierci ludzi i tragedii tyluż milionów rodzin. Trzeba się zatem przyjrzeć jak prostymi sposobami, w tym ćwiczeniami jogi, można zwiększyć sobie szanse przeżycia i uniknięcia sercowych powikłań tak często kończących się przedwczesną śmiercią człowieka.  


W prosty sposób zmniejsz ryzyko chorób serca o połowę


Nie jest tajemnicą, że regularne ćwiczenia są kluczem do poprawy zdrowia serca. Jeżeli jednak chcesz poważnie zmniejszyć ryzyko zachorowania na chorobę serca, jest jedna kombinacja treningowa, która przynosi szczególne efekty. Jak wynika z nowych badań najbardziej skuteczne są joga i ćwiczenia aerobowe proponowane przez starożytny system jogi. Joga to nie tylko ćwiczenia aerobowe ale także praktyki relaksacyjne usuwające napięcie stresowe oraz specjalne praktyki usuwające traumę (szok traumatyczny). Joga ma zarówno wymiar treningu fizycznego, w tym aerobowego, jak i pewnej psychoterapii. 

W ramach badań zespół naukowców z HG SMS Hospital w Indiach wyznaczył 750 pacjentom z chorobą serca trzy różne schematy ćwiczeń: ćwiczenia aerobowe (oddechowe, tlenowe) w stylu medycznym, jogę lub ćwiczenia aerobowe i jogę razem. Wszystkie trzy grupy uczestniczyły w trzech, sześciomiesięcznych sesjach przydzielonego im treningu. Pod koniec okresu próbnego zarówno ćwiczący aerobowe oddychanie, jak i ćwiczący tradycyjną jogę wykazywali podobne obniżenie ciśnienia krwi, BMI i cholesterolu. Jednak badacze stwierdzili, że grupa, która próbowała obu treningów, odnotowała dwukrotną poprawę. Ćwicząc jogę warto pamiętać, że dodatkowa sesja ćwiczeń jogi w sposób typowo aerobowy ma bardzo korzystne działanie dla zdrowia. 

To nie jedyna zaleta jogi praktykowanej w oryginalny sposób w jaki ćwiczy się w Indiach, szczególnie, że ćwiczenia aerobowe są w praktyce częścią tradycyjnej jogi (zarówno ćwiczenia oddechowe jak i ćwiczenia wysiłkowe wzmagające zapotrzebowanie na tlen). Liczne wcześniejsze badania wykonywane już od połowy XX wieku wykazały, że codzienna sesja jogi może zwiększyć sprawność mózgu, zapobiec bólom pleców, a nawet pokonać popołudniowy kryzys. Ale naukowcy twierdzą, że najbardziej skuteczna jest kombinacja tych dwóch metod ćwiczeń (joga ćwiczeń statycznych plus ćwiczenia typowo aerobowe). "Połączenie indyjskiej jogi i ćwiczeń aerobowych zmniejsza stres psychiczny, fizyczny i naczyniowy oraz może prowadzić do zmniejszenia śmiertelności i zachorowalności na choroby układu sercowo-naczyniowego" – napisali. 

Jak podaje Światowa Federacja Serca w 2017 roku, w XXI wieku każdego roku na całym świecie z powodu chorob sercowo-naczyniowych umiera około 17,7 miliona ludzi. Oznacza to, że wspomniane choroby odpowiadają za 31 procent wszystkich zgonów. Choroby sercowo-naczyniowe są powszechne i śmiertelne, ale często można ich uniknąć dzieki podniesieniu świadomości zagrożenia i zmianom w stylu życia - dodając sobie kilka czy nawet kilkanaście lat życia. 

czwartek, 4 stycznia 2018

Jerzy Zięba - naturopatia i terapie ukryte

Jerzy Zięba znawca medycyny alternatywnej - naturoterapia i ukryte terapie 


Jerzy Zięba lub Jerzy Zygmunt Zięba - urodził się w 1956 roku – polski przedsiębiorca uprawiający działalność naukową, naturo- i hipnoterapeuta, publicysta, działacz społeczny i youtuber promujący zasady zdrowego życia i naukową medycynę prewencyjną. Świetny propagator medycyny niekonwencjonalnej, naturoterapii, zdrowego stylu życia, terapii alternatywnych. Autor bestsellerowej naukowej książki "Ukryte terapie" o mało popularnych, bo zbyt tanich dla biznesu metodach terapeutycznych, "Czego ci lekarz nie powie" (część 1 i 2). Poglądy przedstawione w książkach i wypowiedziach są w większości zgodne z aktualnym stanem wiedzy naukowej chociaż obejmują także zapomniane i słabo spopularyzowane metody terapeutyczne. 

Jerzy Zięba - Ukryte terapie

Jerzy Zięba przedstawiany jest publicznie jako hipnoterapeuta kliniczny w Stanach Zjednoczonych i w Australii, a także magister inżynier, absolwent Wydziału Maszyn Górniczych i Hutniczych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (studia w latach 1976–1981). W 1982 roku wyemigrował do Niemiec, gdzie pracował w saunie, sprzątał restauracje i pracował jako elektryk w masarni, a rok później do Australii, gdzie spędził 22 lata i pracował m.in. jako kucharz, nurek, hipnoterapeuta, wykładowca nawigacji w szkole lotniczej oraz inżynier przy produkcji maszyn górniczych, a następnie zajmował się marketingiem.  Naturopatią zainteresował się w latach 90-tych XX wieku po przeczytaniu kilku książek o zdrowym żywieniu i zdrowym stylu życia. W 2003 roku Jerzy Zięba wrócił do Polski, gdzie nadal zajmuje się naturoterapią, którą propaguje publikując artykuły prasowe i filmy w serwisie YouTube oraz odbywając coraz liczniejsze spotkania i prowadząc wykłady popularnonaukowe. Założył też markę Visanto, która sprzedaje m.in. suplementy diety. Był członkiem Rady Naukowej stowarzyszenia Polska Akademia Zdrowia. 

W dniu 21 kwietnia 2017 wystąpił z przemówieniem w Sejmie RP, apelując o całkowity zakaz upraw i handlu nasionami i żywnością zmodyfikowaną genetycznie na terytorium Polski, czym wielce się naraził zbójeckiemu, krytykowanemu na całym świecie germańskiemu lobby niszczących Ziemię i ludzkie zdrowie koncernów Monsanto i Bayern. Krytykowany przez wszelkiej maści obszczymurki i pseudonaukowców opłacanych łapówkami przez koncerny GMO, które usiłują rozpanoszyć się na polskiej ziemi, zniszczyć polskie rolnictwo, zniszczyć zdrowie prawie 40-milionowego Narodu Polskiego swoimi trującymi i morderczymi modyfikacjami genetycznymi o bardzo szkodliwym charakterze (wyniszczenie pszczół i innych owadów to tylko jeden z globalnych skutków morderczego GMO). 

wtorek, 2 stycznia 2018

Jak powstrzymać raka mózgu

Jak powstrzymać raka mózgu i inne zabójcze nowotwory w tym raka trzustki 


Według statystyk Międzynarodowej Agencji badań nad Rakiem, Polska zajmuje 4 miejsce pod względem częstości występowania guzów mózgu. Guzy mózgu stanowią 9% nowotworów u dorosłych i aż 20% nowotworów u dzieci. Co roku blisko 3000 osób dowiaduje się o nowotworze złośliwym mózgu. Umieralność na ten rodzaj nowotworu jest bardzo wysoka, komórki glejaka wielopostaciowego głęboko naciekają mózgowie. Większość osób, u których nie zastosowano leczenia, umiera w ciągu trzech miesięcy od zdiagnozowania. Odpowiednie leczenie chorego umożliwia przeżycie około 12 miesięcy, rzadko dłużej. Jednym z najczęściej diagnozowanych złośliwych nowotworów mózgu, jest glejak wielopostaciowy. Wyróżnia się dwa podtypy glejaka wielopostaciowego: olbrzymiokomórkowy i glejakomięsak. 

guz mózgu - rak

Guzy mózgu najczęściej zdarzają się u dzieci i osób starszych. Od wczesnego rozpoznania raka mózgu zależy szansa na przeżycie. Niestety, w Polsce nowotwory mózgu są wykrywane w stadium zaawansowanym. Trudno je rozpoznać, ponieważ objawy raka mózgu są często niejednoznaczne. Guz mózgu - taką diagnozę słyszy co roku 3 tysięcy Polaków. Jego występowanie jest związane z wiekiem. Najczęściej chorują dzieci do 10-tego roku życia oraz dorośli po sześćdziesiątce. U dzieci zwykle występuje rdzeniak, u dorosłych zaś glejak lub oponiak. Z wielu przyczyn diagnoza nowotworu mózgu często bywa spóźniona. Za najpoważniejszy błąd, wytykany pediatrom i internistom, uważa się brak tzw. czujności onkologicznej. A właśnie od wczesnej diagnozy raka mózgu zależą losy pacjenta.

Nowotwory złośliwe mózgu to 2 procent wszystkich nowotworów złośliwych. Według Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem Polska zajmuje czwarte miejsce wśród krajów europejskich pod względem częstości występowania tego schorzenia. W Europie blisko 17 procent pacjentów z rozpoznanym guzem mózgu przeżywa 5 lat, w Polsce odsetek ten wynosi 12 procent dla mężczyzn oraz 19 procent dla kobiet. W zależności od rodzaju guza szansę na 5-letnie przeżycie, a także praktycznie całkowite wyleczenie ponad okres 5 lat, ma 50-80 procent dzieci. W przypadku osób dorosłych odsetek ten jest znacznie niższy, ale taka sytuacja jest na całym świecie.

Badacze z Uniwersytetu w Wirginii wpadli w latach 2012/2013 na trop nowego sposobu na pokonanie glejaka – najbardziej niebezpiecznego rodzaju raka mózgu. Dotychczas bez większego trudu pokonywał on wszelkie stawiane mu przeszkody, przez co badaczom nie udało się stworzyć skutecznej terapii dla tego nowotworu. Czy tajemniczy enzym pozwoli na pokonanie jak dotąd niepokonanego wroga?